środa, 29 stycznia 2014

Rozdział 4 - Dziwny Przybysz

Harry wykończony tym wszystkim powrócił do domu. Zauważył że ktoś siedzi w jego krześle przy kominku. Uniósł wysoko różdżkę i podszedł. Mężczyzna odwrócił powoli swoją starą ogromną głowę. Harry nadal był wgapiony w jego łepetynę. Facet spojrzał na niego jakby znali się od wieków.
-Kim jesteś i co robisz w moim domu!?
Mężczyzna nadal się patrzył i Harry zobaczył wtedy jak jego twarz się wydłuża i robi się chudsza. Jego ogromny haczykowaty nos zmienił się w mały, prosty nochal. Zamiast zmarszczek pojawiły się piegi, a jego włosy zmieniły barwę na rudy. Harry kiedy podszedł bliżej, nadal nie opuszczając różdżki zobaczył, że i jego ciało stało się chudsze i stał się wyższy. Rudzielec nie wytrzymał i krzyknął:
-Długo będziesz mnie tak oglądał?! Bo czuję się trochę niezręcznie!
-Jasne....Em...Kim ty w ogóle jesteś? I kto powiedział ci gdzie mieszkam?
- Myślałem, ze nigdy nie oderwiesz ode mnie wzroku. Jestem Wolly. A ty to pewnie Harry Potter?
- Tak. Skąd wiesz, że tu mieszkam i kto cie t wpuścił?!
- Hm...Pamiętasz Kingsley'a?
- Naturalnie, ale co to ma wspólnego z tym kto cie tu wpuścił i skąd wiesz gdzie mieszkam? - powtórzył Harry
- To właśnie on zlecił mi przyjście do ciebie udawając.....Mugola. Chciał zobaczyć jak zareagujesz na pobyt mugola w twoim domu....Widzę jednak, ze przejąłeś się bardziej moim wyglądem niż samym moim przyjściem tutaj.....
- CO?!
- Nie przesłyszałeś się...Wolisz jak zwraca ci się po imieniu czy nazwisku?
- Obojętnie ale co wspólnego z tym?
- Nic. Po prost chcę wiedzieć jak się do ciebie zwracać w razie jak bym powiedział do ciebie inaczej niż sobie życzysz a ty byś mnie wywalił za drzwi
- Nie wywalę cie za drzwi KRETYNIE - powiedział, a ostatnie słowo po prostu wykrzyczał
- O tym mówię. Powiedział mi gdzie mieszkasz jak mogłeś się domyślić Minister Magii. Powiedział na jaką ulicę mam się aportować,a przy okazji to Ron cię pozdrawia. Więc o czym ja tam mówiłem...a tak. Dostałem się tutaj, a przynajmniej próbowałem się tu dostać na różne sposoby. Najpierw pomyślałem jak mugole i po prosu zapukałem. Po 30 minutach nie doczekałem się nikogo prócz cholernego kundla który mnie prawie pogryzł na śmierć! Dobrze, że miałem ten eliksir...Później chciałem się aportować, ale nagle wielki tłum pojawił się na tej cichej i "spokojnej ulicy" . Następnie doszedłem do wniosku, że to się nie uda i wemknąłem się po cichu do twojego ogrodu. Spodziewałem się, że masz w nim tylne wyjście. Niestety myliłem się. Wyszedłem z ogrodu jak najprędzej, bo znowu tłum ludzi się zebrał. Znowu podszedłem do drzwi i usiadłem naprzeciwko nich plecami. Nagle poczułem, że spadam. Spojrzałem za siebie i nie wierzyłem własnym oczom! Taki wielki czarodziej nie zamyka drzwi! Wszedłem udając, że wszystko OK i Usiadłem przy kominku. A! I nie zdziw się kiedy zauważysz, że czegoś brakuje w lodówce. Zgłodniałem trochę i zjadłem kilka pasztecików. Ty je robisz? Jeśli tak to były nieziemskie. To chyba tyle. Masz jeszcze jakieś pytania? Jeśli nie to pozwolisz, że się zdrzemnę? Jestem wykończony!
Harry cierpliwie znosił jego słowa, a na koniec pokiwał głową co miało oznaczać TAK. Lecz po chwili go obudził.
- CZEGO TY DO CHOLERY ZNOWU CHCESZ?! - ryknął Wolly.
- Chciałem się zapytać po co używałeś eliksiru wielosokowego jeśli cie nie znam?
Wolly ciężko westchnął i wytłumaczył mu, że do cholery inaczej by pomyślał, że przyszedł do niego rudzielec i czegoś oczekuje uśmiechając się.
Harry znowu pozwolił mu spać, lecz tym razem nie zadawał dodatkowych pytań. Myślał tylko co pomyśli Ginny wchodząca do domu po ciężkim meczu z Włoską drużyną. Po chwili uspokoił sie bo do głowy wpadł mu paskudny pomysł, aby zawinąć prześcieradłem mężczyznę i wyrzucić na ulicę lub przynieść do ministerstwa, albo co gorsze rzucić z najwyższej wieży w Hogwarcie i pokazać każdemu aby z nim nie zadzierał. Nagle weszła Ginny.
- KIM DO CHOLERY JEST TEN FACET?!!- ryknęła
--------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że rozdział się spodobał i skomentujecie go :) //NOX

2 komentarze: