sobota, 18 stycznia 2014

Praca w ministerstwie

Była piękna, słoneczna sobota. Mugole pędzili po uliczkach do pracy. Niektórzy krzyczeli do samochodów, które jechały na tz. Mugolskiej drodze. Wszędzie był chaos. Jechały tramwaje, pociągi... rowery. Z drzew sypały się różnokolorowe liście i rosły pąki.
-Pięknie co? - Zapytał Harry Johna Dawilisha, który cudem został w ministerstwie jako auror.
-Gdybym mógł tylko spędzić taki dzień z żoną...-odpowiedział
-Nie przesadzaj! Na pewno sobie kogoś znajdziesz. - powiedział Harry
Kiedy John pokiwał głową wpadł do sali biały list, który się uniósł i powiedział:
Drogi panie Johnie Dawilish! Pan Minister Magii, Kingsley Shackelbolt chcę się z tobą zobaczyć w pana biurze na piętrze czwartym. Dziękuję.
John westchnął i poszedł do biura z mizerniałą miną. Po kilku minutach ten sam list dostał Harry Potter i poszedł w docelowe miejsce.
***
Do pokoju weszła kobieta. Stanęła przed biurem i chrząknęła. Kobieta za biurkiem popatrzyła na nią i się zdziwiła. Ujrzała tam szatynkę z lekkim uśmiechem, ubraną w czarną spódnicę i białe paski oraz czarną marynarkę. 
-Hermiona!-krzyknęła blondo-włosa.
-Tak! Pamiętasz mnie jeszcze!-odwzajemniła krzyknięciem.
-Czemu tu jesteś? Miałaś być we Francji! Wyrzucili cię z pracy? Kiedy tu przybyłaś? Od kiedy tu jesteś? Ktoś jeszcze wie że tu jesteś? Jak długo tu zostaniesz? Co z twoim psem? - kobieta zasypywała Hermionę pytaniami.
-Jestem tutaj, ponieważ minister magii chciał abym przyjechała. Nie wyrzucili mnie z pracy, sama chciałam nawet przyjechać. Przybyłam do Anglii godzinę temu, a tu jestem od kilku minut. Wie że tu jestem tylko na razie ty. Myślę że zostanę tutaj na zawsze. Chwila...Jakim Psem?! -dziewczyna odpowiadała na wszystkie pytania jednym tchem.
-Może kawy?-zapytała znowu kobieta.
Hermiona pokiwała głową twierdząco, usiadła na stołku i wzięła kubek z kawą. Rozmawiały ze sobą godzinę, bo przyszedł jakiś facet, którego szatynka nie rozpoznała i powiedział aby kobieta zza lady poszła z nim. po kilku minutach znowu ktoś przyszedł. To był mężczyzna, którego Hermiona nigdy by nie rozpoznała. Miał rude włosy i siwy garnitur. 
-Ron?!-krzyknęła do rudzielca. 
Rudy się najwyraźniej przestraszył tym i pobiegł. Hermiona patrzyła na drzwi ze zdziwieniem. Zastanawiała się czemu nie przywitał jej po tak długim nie widzeniu kobiety jego życia. Szatynka mimo że od dwóch lat nie była w ministerstwie pamiętała gdzie pracował Ronald i Harry. Poszła najpierw do piętra gdzie mieściły się biura aurorów. Na drugich drzwiach zauważyła inicjały R.W. ominęła je i poszła do ostatnich. Był tam Harry który pracował przy biurze i Ginny która siedziała na jego biurku i mu coś mówiła. Ginny pobiegła do swojej najlepszej przyjaciółki i ją przytuliła. Harry popatrzył kto przyszedł i "gapił się" na dziewczynę kilka minut z otwartą buzią.
-Może byś ją przywitał-powiedziała gniewnie Ginny. 
Harry podszedł do Hermiony rozłożył ramiona i rzucił się na dziewczynę całując ją po czole. Następnie do pokoju wbiegła świnia. Harry próbował rzucić na nią zaklęcie petrifikulusa, ale zamiast świni rzucił je na swoją żonę tj. Ginny. Żeby tego było mało świnia przebiegła po niej i wybiegła przez szparę w drzwiach. Harry odczarował żonę i pobiegł powiedzieć innym o świni. Najpierw poszedł do Ronalda i mu powiedział,a później biegał po całym ministerstwie w poszukiwaniu właściciela zwierzęcia. Nagle trafił na Bena z Urzędu Niewłaściwego Użycia Produktów Mugoli. Trzymał on w rękach kozę i pokarm dla świni. Wszyscy zebrali się wokół niego. Nagle przybył Minister Magii i powiedział:
Drogi Benie Smith! Mam nadzieję że zapoznał się pan z regulaminem Ministerstwa, i wie pan, mugolskie zwierzęta i przedmioty wnosi się do swojego biura, aby nie chodziły ani nie robiły szkód dla nas. Proszę więc aby panna Granger pomogła tobie w zaniesieniu tych produktów mugolskiego pochodzenia do biura. Dziękuję za przesłuchanie. Niech każdy już pójdzie do swych biur dokończyć zaległe lub dzisiejsze prace, ponieważ będziemy dziś razem z panem Potterem przeszukiwać wasze dokumenty, ponieważ to stworzenie mogło wyrobić szkody. Dziękuje jeszcze raz. Ukłonił się i poszedł. Harry przypomniał sobie nagle że zapomniał, o tym aby odczarować Ginny! Nie chcący zaplątał jej nogi w magicznych sidłach! 
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję że się podobało :) nie zapomnijcie skomentować! :D   
                   //Nox

8 komentarzy:

  1. wszystko spoko, tylko jak możesz to edytuj post, bo musisz dopisać który to rozdział. /Draconis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale wszystko jest ok; dodawaj częściej. /Draconis

      Usuń
  2. Dlaczego Ron poszedł?
    Co się dzieje?!
    Przecież są razem?!
    Wyjaśnij mi to! >_<
    Świetny post <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie się pogniewał na nią że nie wracała przez 2 lata :c /N

      Usuń